Po kilku dniach nieobecności czas zdać relację.
Weekend, wraz z narzeczonym spędziłam u brata w Krakowie. Cel wizyty był ściśle określony. Udział w kiermaszu hand made: Mamy dla Mamy wraz z blogerką z mamandi (www.mamandi.pl).
Wyjazd jednak dość konkretnie się opóźnił i na miejsce dojechaliśmy dopiero ok. 17:00. Pełną relację z kiermaszu zamieszczę w kolejnym poście. Teraz trochę więcej o Krakowie.
Pomimo mojej wielkiej miłości do do Śląska, do Katowic, do miasta rodzinnego, muszę przyznać, że nic nie pobije Krakowa a już na pewno nic nie pobije życia nocnego tam.
W Krakowie bez problemu zjemy na mieście: śniadanie, obiad, kolację. Napijemy się kawy, herbaty lub mleka. Zjemy coś z kuchni polskie,j chińskiej, włoskiej a nawet tajskiej. Żadna pora dnia lub nocy nie jest przeszkodą. Przeszkodą mogą być jedynie pełne knajpy, w których nie znajdziemy miejsca by usiąść.
Ten wpis poświęcę miejscu o nazwie Chartlotte (www.bistrocharlotte.com)
Pierwszy raz w życiu jadłam śniadanie w knajpie (nie licząc MC). Nie było łatwo znaleźć miejsce siedzące. Po kilku minutach udało się. Rzut okiem na menu, zamówienie i ..... jemy :-)
Śniadanie było pycha i pomimo dość długiego oczekiwania, nierozgarnięcia kelnerki oraz ogólnemu chaosowi, polecam to miejsce wszystkim turystom oraz mieszkańcom Krakowa, bo naprawdę warto. Panuje tam niesamowity klimat a w dolnej części możemy być świadkami pieczenia chleba, który potem podawany jest na śniadania. Na miejscu można także kupić chleb. Przyjmowane są także specjalne zamówienia na chleb bez dodatku soli, niezawierający drożdży a także ze zmniejszoną ilością glutenu. Podobno Charlotte w Krakowie to ulubione miejsce Jana Nowickiego.
Dobra wiadomość jest taka, że Warszawiacy także mają swoją Charlotte, zła jest taka, że nie ma Charlotte w Katowicach.
Czy kierownictwo bierze to miasto pod uwagę w swoich planach na przyszłość? :-)
Mam nadzieję, że tak.
No to teraz zdjęcia :-) Na pierwszy rzut jedno profesjonalne w wykonaniu Artura, na zdjęciu ja i brat :-) reszta to moje Iphonowe fotki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
środa, 28 listopada 2012
sobota, 10 listopada 2012
Tuż przed sezonem
Zima zbliża się wielkimi krokami. Już niebawem będzie można wyruszyć w góry i szusować na stokach. Osobiście nigdy nie miałam okazji jeździć na desce snowboardowej zagranicą.
Do moich ulubionych miejsc w Polsce należy Korbielów. Nie jest przeludniony jak np. Wisła Soszów i jest tani. Najtańszy ze wszystkich stoków, na których miałam okazję jeździć.
Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać zimy...... W GÓRACH :-)
Zimie w mieście mówię stanowcze nie! :-)
Do moich ulubionych miejsc w Polsce należy Korbielów. Nie jest przeludniony jak np. Wisła Soszów i jest tani. Najtańszy ze wszystkich stoków, na których miałam okazję jeździć.
Szczerze mówiąc nie mogę się doczekać zimy...... W GÓRACH :-)
Zimie w mieście mówię stanowcze nie! :-)
i na koniec mój narzeczony, nauczyciel, mistrz Artur :-)
fot. ja :-)
czwartek, 1 listopada 2012
wspomnienia z wakacji cz.2
Wiele osób napisało do mnie w sprawie moich tegorocznych wakacji w Chorwacji, dlatego postanowiłam poświęcić jeszcze jeden wpis temu wyjazdowi.
Tym razem oprócz zdjęć pięknych widoków, jakie można podziwiać w tym kraju, dorzucam kilka fotek moich stylizacji, które tam wykorzystałam.
Marzy mi się znowu tam wrócić :-)
Tym razem oprócz zdjęć pięknych widoków, jakie można podziwiać w tym kraju, dorzucam kilka fotek moich stylizacji, które tam wykorzystałam.
Marzy mi się znowu tam wrócić :-)
wszystkie fotografie wykonał fotograf Artur Berwisz
www.arturberwisz.pl
www.arturberwisz.pl
niedziela, 28 października 2012
wspomnienia z wakacji - rowerem wokół Puli
Dzisiejszy widok za oknem zwalił mnie z nóg. Co? śnieg? już? tylko nie to.... Mój organizm zdecydowanie nie jest gotowy na srogą zimę, zwłaszcza,że jeszcze tak niedawno byłam na wakacjach i pamiętam dokładnie to ciepło, które witało mnie każdego dnia.
Tegoroczne wakacje spędziłam w mojej ukochanej Chorwacji, w miejscowości Pula, na półwyspie Istria. Pewny był tylko cel, reszta miała sama się ułożyć. I ułożyła się idealnie. Miejsce wprost wymarzone, domek z widokiem na morze, 5 metrów do plaży i ok. 3 km do ścisłego centrum Puli. Do tego własne rowery w bagażniku i niekończące się kilometry tras z niesamowitymi widokami.
Z własnym rowerem na wakacje pojechałam pierwszy raz. Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dzięki rowerom udało nam się zobaczyć dużo więcej rzeczy niż na piechotę. Ten wypoczynek zdecydowanie należał do tych aktywnych. Polecam wszystkim taką wyprawę no i polecam Pulę bo to przepiękne miejsce.
Zresztą przekonajcie się sami :-)
Tegoroczne wakacje spędziłam w mojej ukochanej Chorwacji, w miejscowości Pula, na półwyspie Istria. Pewny był tylko cel, reszta miała sama się ułożyć. I ułożyła się idealnie. Miejsce wprost wymarzone, domek z widokiem na morze, 5 metrów do plaży i ok. 3 km do ścisłego centrum Puli. Do tego własne rowery w bagażniku i niekończące się kilometry tras z niesamowitymi widokami.
Z własnym rowerem na wakacje pojechałam pierwszy raz. Pomysł okazał się być strzałem w dziesiątkę. Dzięki rowerom udało nam się zobaczyć dużo więcej rzeczy niż na piechotę. Ten wypoczynek zdecydowanie należał do tych aktywnych. Polecam wszystkim taką wyprawę no i polecam Pulę bo to przepiękne miejsce.
Zresztą przekonajcie się sami :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















